niedziela, 05 września 2010

Nic ciekawego - tak można określić wrześniowe zapowiedzi zarówno w literaturze fantastycznej, jak i kinie. Zaledwie cztery książki i jeden film to nienajlepszy wynik jak na początek jesieni...

KSIĄŻKI

okładkaTytuł: Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód - Zachód
Autor: Robert M. Wegner
Wydawnictwo: Powergraph
Data wydania: 7 wrzesień 2010

Kolejny tom opowiadań i chociaż nie czytałam jeszcze pierwszego, to tylu dobrych rzeczy nasłuchałam się o tym autorze, że zamieszczam go tu ku pamięci, by kiedyś móc sięgnąć po książkę.

Honor i wierność, wytrwałość i żelazna wola. W książkach Roberta M. Wegnera odżywają dawne wartości, a pomiędzy barwnymi pojedynkami, intrygami, bitwami wielkich armii i krwawymi starciami jest miejsce na emocje, które potrafią skruszyć serce największego twardziela. Opowiadania z Północy, Południa, Wschodu i Zachodu składają się na epicką opowieść o egzotycznych światach różnych nacji, języków, wierzeń i magii.
„Opowieści z meekhańskiego pogranicza” to – napisana z rzadko spotykanym w polskiej literaturze rozmachem – mocna proza, w której odnajdujemy nasze marzenia o szlachetności i odwadze.

okładkaTytuł: Śmiertelny bóg
Autor: Marcin Wełnicki
Wydawnictwo: SuperNOWA
Data wydania: 17 wrzesień 2010

Przyznam szczerze, że zamieszczam tę zapowiedź bardziej z sympatii dla blogowego kolegi niż z zainteresowania samym tematem... Ale jeśli książka jest tak dobrze napisana, jak recenzje Marcina, to chętnie po nią sięgnę.

Nie możesz walczyć z tym, co nieuniknione.
Wielka Brytania, ostatni bastion wolnej Europy, upadła, podbita przez Niemcy. Od Lizbony na zachodzie po Carycyn na wschodzie III Rzesza wprowadza swój imperialny ład. Ale taki ład ma swoją cenę, a militarne i psychologiczne zwycięstwo – swoje konsekwencje. III Rzesza ma swoją cudowną broń, ale i za oceanem, w Stanach Zjednoczonych naukowcy pracują nad jej równie straszliwym odpowiednikiem.
Na Starym Kontynencie kapitan gestapo Reiner Erhard, zaufany człowiek Führera, rozpoczyna rutynowe śledztwo, które szybko przeradza się w coś zgoła innego – rozpaczliwą próbę rozwikłania zagadki zapomnianej krucjaty. U źródła triumfu III Rzeszy leży starożytny spisek – i jeszcze starsze kłamstwo.
Przyparty do muru, zdany na przewodnika, któremu nie sposób zaufać, Reiner Erhard podejmuje grę o wszystko i z przerażeniem dowiaduje się, jak cienka jest przesłona pomiędzy tym a tamtym światem.
Czas ucieka. Bogowie czekają.
„Śmiertelny bóg” wpisuje się w kanon opowieści o światach alternatywnych, gatunkowo łączy w sobie elementy horroru i militarnej sensacji.

okładkaTytuł: Rok potopu
Autor: Margaret Atwood
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 20 wrzesień 2010

Na tę książkę czekam już niemal rok, mam nadzieję, że tym razem uda się Znakowi doprowadzić sprawę do końca i powieść Atwood ukaże się bez przeszkód.

Rok, w którym potop zniszczył ludzkość, dał nowe życie kilku wybrańcom.
Akcja najnowszej powieści Atwood zaczyna się wtedy, kiedy kończy się świat.
Dwie kobiety, Toby i Ren, przez przypadek przetrwały zagładę ludzkości. Połączyło je jednak coś znacznie więcej niż tylko przypadek. Obie należały do organizacji Bożych Ogrodników, w której oddawano cześć Stwórcy i naturze, a takie uczucia jak zazdrość czy nienawiść były zakazane. I nikt prócz ich dwóch nie przeżył. Boży Ogrodnicy, zdeklarowani wegetarianie, odwrócili się od cywilizacji i tego, kto ją reprezentował – skorumpowanej tajnej policji, od świata skażonego przez modyfikacje genetyczne, środki chemiczne i niezdrową żywność. Wszystko jednak ma swoją cenę.
Kiedy trzeba zacząć budować świat od nowa, okazuje się, że tylko siła miłości i przyjaźni warta jest tego, by przetrwać.
Antyglobalistyczna, drapieżna, prorocza, obnażająca patologie systemów, wieszcząca wielką zagładę i wreszcie ochraniająca to, co najcenniejsze – oto nowa powieść jednej z największych współczesnych pisarek świata. I zaledwie początek niezwykłej podróży w przyszłość, na którą wciąż jeszcze mamy wpływ.

okładkaTytuł: O pomieszaniu gatunków. Science fiction a postmodernizm
Autor: Dominika Oramus
Wydawnictwo: Trio
Data wydania: 21 wrzesień 2010

Każda praca naukowa z zakresu fantastyki budzi moje zainteresowanie, a ta tym bardziej, że na warsztat bierze literaturę science fiction, w której ostatnimi czasy zrobił się lekki bałagan gatunkowy...

Ksiązka dr hab. Dominiki Oramus z Instytutu Anglistyki UW, to pierwsze na polskim rynku opracowanie skomplikowanego i wielowarstwowego zjawiska, jakim jest współczesna literatura science fiction. Książka pokazuje, jak literatura SF wykrystalizowała się jako osobna forma wypowiedzi, przeżyła złoty wiek, a po kilkudziesięciu latach jej techniki zostały wchłonięte przez powieść głównego nurtu.
Autorka porządkuje podgatunki SF, przedstawia twórców, a także podaje przykłady zaadoptowania poetyki science fiction przez literaturę postmodernistyczną.
Książka zainteresuje zarówno tych, którzy doceniają od literaturę SF, jak i czytelników rozmiłowanych w prozie postmodernizmu, a nie znających i nie lubiących fantastyki, którzy na termin science fiction tak często natykają się we współczesnej krytyce.

FILM

posterTytuł: Moon
Scenariusz: Nathan Parker
Reżyseria: Duncan Jones
Data premiery: 3 wrzesień 2010

Film swoją światową premierę miał w styczniu 2009 roku, czyli całkiem dawno i pewnie większość fantastykomaniaków już go obejrzała. Od tego weekendu można zobaczyć go na ekranach polskich kin. Chociaż przedstawienie fabuły nie wydaje mi się pociągające, to opinia znajomych, a także dobre światowe recenzje pozwalają mieć nadzieję, że obraz będzie przynajmniej tak dobry, jak Dystrykt 9.

Sam Bell pracuje dla firmy Lunar Industries. W ramach kontraktu od 3 lat samotnie przebywa w stacji kosmicznej na Księżycu. Jego jedynym towarzyszem jest superinteligentny komputer Gerty. Sam nie ma bezpośredniego kontaktu z Ziemią. Raz na jakiś czas otrzymuje jedynie krótkie wiadomości video od swojej ukochanej żony Tess. Misja Sama zbliża się do upragnionego końca. Zanim jednak wybije godzina powrotu na Ziemię, Sam dokona szokującego odkrycia. Wszystko wskazuje na to, że oprócz niego i

...
Gerty'ego w stacji przebywa ktoś jeszcze. Pewnego dnia, podczas prac w terenie, Sam ulega wypadkowi i traci przytomność. Po przebudzeniu zyskuje coraz większą pewność, że stał się obiektem cynicznej manipulacji. Przekonany, że nikomu nie może ufać, zaczyna szukać odpowiedzi na dręczące go pytania. Krok po kroku zbliża się do odkrycia prawdy, która może się okazać znacznie bardziej niebezpieczna niż podejrzewa.

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

okładkaCzwarty tom przygód Sookie Stackhouse zdecydowanie nie należy do dobrych, nie przysługuje mu nawet miano średniej lektury rozrywkowej. Po Klubie Martwych miałam jeszcze nadzieję, że powróci parodystyczny wydźwięk pierwszych dwóch powieści. Po lekturze Martwego dla świata jestem już pewna, że nic takiego się nie wydarzy. Charlaine Harris zrezygnowała bowiem z zabawy z konwencją na rzecz opisywania erotycznych ekscesów panny Stackhouse.

Tym razem Sookie wprawdzie nie została pobita, jak to sobie zresztą wcześniej rezolutnie obiecała, ale autorka rzuciła ją w centrum niezwykle groźnych rozgrywek między wampirami i wilkołakami a… czarownicami! A po cóż źli wiccanie przybyli do Bon Temps? Otóż ich przywódczyni pragnie władzy i chce przejąć interesy wampirów ze Shreveport, ale przede wszystkim pożąda Erica Northmana. Tak bardzo, że pozbawiła go pamięci, a kiedy nie udało jej się go schwytać, wyznaczyła nagrodę w wysokości, bagatela!, pięćdziesięciu tysięcy dolarów. Cierpiącego na amnezję, półnagiego i pobitego Erica znajduje na drodze Sookie Stackhouse, a ponieważ jest dobrze wychowaną Amerykanką, przygarnia wampira. Godzi się także ukrywać go, dopóki Pam i Chow nie poradzą sobie z czarownicami. I w ten sposób ponownie wplątuje się w intrygi i przepychanki między nadprzyrodzonymi istotami. Jakby tego było mało, okazuje się, że zaginął brat dziewczyny, Jason. Zrozpaczona, ale i zdeterminowana Sookie wobec bezsilności miejscowej policji postanawia na własną rękę odszukać chłopaka. Ale to jeszcze nie wszystko! Bohaterka musi uporać się z tęsknotą za byłym wampirem, Billem, z którym się rozstała i który wyjechał do Peru badać historię wampirów. Idzie jej to całkiem nieźle, na każdej kolejnej stronie powieści wręcz coraz lepiej. Jej pierwszym i najważniejszym pocieszycielem jest oczywiście „uszkodzony” Eric, którego wraz z pamięcią Harris pozbawiła charakteru, charyzmy, wyrachowania, stanowczości, męskości, siły – jednym słowem odebrała mu wszystkie cechy, które czyniły jego postać ciekawą. To jednak sprawia, że równie mało ciekawa Sookie ulega jego urokowi i w jego ramionach niemal zapomina o całym świecie… Chyba że spotyka Alcide’a Herveuxa, Sama Merlotte’a lub wracają wspomnienia związane z Billem.

Na pierwszym planie powieści znajdują się więc erotyczne (nie miłosne, bowiem w swoich rozważaniach na temat mężczyzn jej życia, dziewczyna kładzie nacisk na ich fizyczność i własne marzenia seksualne, a nie na stronę duchową jej z nimi relacji) rozterki Sookie Stackhouse, na czym traci jej osobowość. O ile początkowo ceniłam w tej bohaterce jej dystans do siebie, jej świadomość braku wykształcenia z powodu niezwykłych umiejętności, o tyle w tej części odrzuca mnie jej jawna głupota, jaką wykazuje za każdym razem, kiedy widzi Erica, Sama, Alcide’a lub Billa. Widać, że Harris nie tylko przestała starać się o spójną fabułę, ale nie obchodzą jej bohaterowie – liczy się tylko, z kim i w jakich konfiguracjach Sookie uprawia seks. Martwy dla świata jest też najbardziej szablonowy ze wszystkich części, jakie czytałam. Nieco więcej dowiadujemy się z powieści o wilkołakach i zmiennokształtnych, pojawiają się wspomniane czarownice, ale w ich przedstawieniu autorka w większości posłużyła się utartymi schematami. Jedynym novum może być obraz królowej wróżki elfów Claudine, która, choć stereotypowo zniewalająca urodą, wydaje się nie mieć piątej klepki, a jej krew jest ambrozją dla wampirów.

To wszystko plus słabe tłumaczenie i mnóstwo błędów redakcyjnych sprawiło, że czytanie Martwego dla świata przestało być choćby w najmniejszym stopniu przyjemnością, a stało się ponurym obowiązkiem. Zniechęciło mnie też całkowicie do cyklu – szkoda czasu na tak marne książki.

Recenzja Śmietanki czwartego i piątego tomu z oryginałów.

czwartek, 12 sierpnia 2010

Wracam powoli do blogobiegu i zaczynam od zapowiedzi na sierpień (wprawdzie za chwilę połowa miesiąca, ale lepiej późno niż wcale, prawda?). W kinach z fantastyki nic nie zwróciło mojej uwagi, więc pozostanę przy książkach.

okładkaTytuł: Igły i grzechy
Autor: John Everson
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 5 sierpień 2010

Zbiór opowiadań z gatunku horroru, którym w ostatnim czasie coraz bardziej się interesuję. Zaciekawiła mnie okładka i wzmianka o książce zrobiona przez Cedro.

Zdobywca Bram Stoker Award powraca rozkosznie przerażającym zbiorem opowiadań.
„Igły i grzechy” Johna Eversona to proza niezwykła – pulsująca namiętnościami i cierpieniem. Pisarz tworzy spójny i wstrząsający obraz współczesnego świata, który przypomina piekielne wizje Dantego i Boscha. Dosłownie i w przenośni odziera człowieka ze skóry, kaleczy igłami i szkłem, by dotrzeć do zła wypełniającego jego serce. Everson pokazuje, że jesteśmy skazani na ból, bo tylko ono może nas uwolnić od winy i grzechu. Przemoc, seks, wojna i wynaturzenie to literackie narzędzia, przy pomocy których mówi: Oto człowiek.

okładkaTytuł: Ted Chiang
Autor: Siedemdziesiąt dwie litery
Wydawnictwo: Solaris
Data wydania: 5 sierpień 2010

Książka przykuła moją uwagę w związku z ostatnimi zainteresowaniami - science fiction. Nie pamiętam, czy już kiedyś czytałam coś tego autora, ale wydawnictwo kusi opisem...

Takiej książki Teda Chianga jeszcze nie było. To światowa prapremiera.
Drugie wydanie zbioru opowiadań Teda Chianga, najwybitniejszego autora opowiadań w amerykańskiej SF ostatnich lat.
Praktycznie każde jego opowiadanie – a publikuje ich niewiele, czasem tylko jedno rocznie – jest wydarzeniem literackim. Jego teksty zdobywają też liczne nagrody.
Zbiór „Siedemdziesiąt dwie litery” jest zawiera wszystkie opowiadania Chianga, jakie opublikował od początku swojej kariery. Zbiór oparto na wydaniu „Historii twojego życia”, znakomicie przyjętej w Polsce książki, zawiera jednak dwa dodatkowe opowiadania (oba nagrodzone) – a jedno z nich nigdy nie zostało w Polsce opublikowane.
Zawartość zbioru:
  • „Wieża Babilonu”
  • „Zrozum”
  • „Dzielenie przez zero”
  • „Historia twojego życia”
  • „72 litery”
  • „Ewolucja ludzkiej nauki”
  • „Piekło to nieobecność Boga”
  • „Co ma cieszyć oczy”
  • „Co z nami będzie”
  • „Kupiec i wrota alchemika”
  • „Wydech”

okładkaTytuł: Wielka księga potworów, tom 2
Autor: Wielu
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 13 sierpień 2010

Fabryka kontynuuje publikowanie antologii z cyklu The Mammoth Book... Wydanie pierwszego tomu przegapiłam (w sprzedaży od 9 lipca). Warto będzie przyjrzeć się całości.

Każdy pamięta z dzieciństwa te noce nieprzespane z powodu podsłuchanych historii o potworach, czy horrorów oglądanych ukradkiem.
Każdy pamięta jak w mrocznym pokoju dobrze znana szafa stawała się bramą do koszmaru.
W szczelinie jej uchylonych drzwi majaczyły pełne kłów szczęki, szpony. Oczy o czerwonych źrenicach błyszczały złośliwą inteligencją upadłych aniołów.
Wiecie… One naprawdę tam były…
Potwory. Okryte tajemnicą czyhają na ofiary.
Autorzy: Karl Edward Wagner, Basil Copper, Robert Holdstock, Michael Marshall Smith, Clive Barker.

okładkaTytuł: Mgły Avalonu
Autor: Marion Zimmer Bradley
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 24 sierpień 2010

Kanon literatury fantasy. Poluję na tę książkę od kilku lat, cieszę się więc, że zostanie wznowiona, nawet jeśli okładka nie jest porywająca.

Jedna z najbardziej znanych opowieści fantasy, oparta na legendach arturiańskich, ale opowiedziana z punktu widzenia kobiet w nich występujacych.
Absolutny klasyk gatunku.
Był taki czas, kiedy wędrowiec, jeśli miał ochotę i znał choćby kilka tajemnic, mógł wypłynąć łodzią na Morze Lata i dotrzeć nie do Glastonbury pełnego mnichów, lecz do Świętej Wyspy Avalon. W tamtych czasach wrota łączące światy unosiły się we mgle i otwierały się wedle woli i myśli wędrowca…
Morgiana, obdarzona darem Wzroku i związana z losem Artura, brata-kochanka, opowiada historię krótkiej świetności Kamelotu. Nie jest to opowieść o rycerskich czynach, lecz widziana kobiecym okiem wizja społeczeństwa u progu dziejowych zmian.

okładkaTytuł: Relacja z pierwszej ręki
Autor: Janusz A. Zajdel
Wydawnictwo: SuperNOWA
Data wydania: 28 sierpień 2010

Zbiór opowiadań klasyka polskiej science fiction. Gratka dla fanów, ale i dla tych, którzy z panem Zajdlem jeszcze nie mieli okazji się zapoznać, a kojarzą go tylko z nagrodą fandomu polskiego rozdawaną w trakcie Polconu. Może trochę obawiam się jakości zbioru po przeczytaniu informacji, że wyboru dokonała żona autora...

Trzydzieści trzy z ponad osiemdziesięciu.
Najbardziej klasyczne z klasycznych.
Dowcipne, rzetelne i prorocze.
Czy najlepsze? Przekonaj się sam!

Jadwiga Zajdel, żona zmarłego w 1985 roku Janusza, podjęła się sporządzić własną, w pełni autorską antologię Jego opowiadań. Znalazły się w niej teksty już publikowane i utwory odnalezione w papierach pośmiertnych. Opowiadania znane doskonale każdemu miłośnikowi twórczości Janusza A. Zajdla i rzeczy już nieco zapomniane. Razem tworzą one barwny konglomerat: od klasycznej SF po fantastykę socjologiczno-polityczną, tę wywodzącą się tradycji Orwellowskiej, której był On na rynku polskim absolutnym prekursorem i która przyniosła mu największe uznanie. Autorski wybór Jadwigi Zajdel pokazuje przebieg drogi twórczej późniejszego autora "Limes inferior", "Całej prawdy o planecie Ksi" i "Paradyzji" i udowadnia, że zawsze stąpał on twardo po ziemi i trafnie przewidywał zbliżające się zagrożenia. Jako fizyk rozumował z żelazną precyzją, jako socjolog potrafił bezbłędnie zdefiniować społeczne i polityczne mechanizmy, a jako człowiek z natury pogodny i obdarzony poczuciem humoru – pisał dowcipnie i przystępnie.
Janusz A. Zajdel ma w swym dorobku łącznie osiem zbiorów opowiadań, trzy z nich zostały jednak wydane po Jego śmierci i już nigdy się nie dowiemy, czy Autor zaakceptowałby taki właśnie układ antologii i taki czy inny dobór tekstów. Jadwiga Zajdel była pierwszym czytelnikiem opowiadań Janusza, jej pierwszej zwierzał się ze swych pomysłów i jej rad wysłuchiwał. Mamy więc do czynienia z niekwestionowaną Relacją z pierwszej ręki.

okładka

Tytuł: Naznaczeni błękitem, cz. 2
Autor: Ewa Białołęcka
Wydawnictwo: RUNA
Data wydania: sierpień 2010

Jedna z najlepszych serii dla młodzieży, jakie zdarzyło mi się czytać. Nowe, poprawione wydanie wizualnie bardziej dostosowane do młodszego czytelnika, 10-, 11-latka.

Mówca Słony jest dobrym magiem i niezłym naukowcem, za to problemy rodzinne przerastają go, delikatnie mówiąc. Jeszcze przed momentem miał tylko jedno dziecko, teraz jest ich jakoś więcej, na dodatek to najstarsze dorasta i... „Tato, ty nic nie rozumiesz!” A kiedy półdzika panna ze Smoczego Archipelagu zetknie się z charakternym przybyszem z kontynentu, nad głowę biednego ojca nadpływają czarne chmury. Para dorastających nastolatków pod jednym dachem? Brrr...

A jeśli nastolatków jest więcej? Na przykład dwudziestu siedmiu? Wtedy należy współczuć spokojnym, kochającym rutynę magom z Zamku Dłoni, gdzie ów straszliwy gang, znany pod nazwą Drugiego Kręgu, terroryzuje okolicę, wymuszając haracze w postaci kandyzowanych fig. O każdej porze dnia możesz podczas spaceru w ogrodzie dostać w głowę piłką lub poślizgnąć się na kulkach do gry. Walka będzie ciężka i bezpardonowa, zwłaszcza gdy po stronie Chaosu opowiada się znany w przestępczych kręgach Nocny Śpiewak, Kamyk — pseudonim Smoczy Jeździec, a także tajemniczy Zwycięski Promień Świtu Brin-ta-ena — pseudonim Książę. Nadciąga magiczny tajfun i nie pomoże ci nawet błękitna linia... ehm, to znaczy szarfa.

poniedziałek, 19 lipca 2010

Zaprosiła mnie Seremity, a ja niezwyłam odmawiać, poza tym ostatnio niewiele się dzieje na moim blogu (brak czasu, weny i formy... pewnie jeszcze kilka braków bym znalazła...), więc przyłączam się do łańcuszka wakacyjnego.

Do jakiego kraju, miasta chciałabyś pojechać zainspirowana lekturą?

Pewnie będę mało oryginalna, ale chciałabym zobaczyć Londyn, który przewinął się w wielu książkach, jakie czytałam, choćby w Nigdziebądź Neila Gaimana. Zafascynowała mnie też Barcelona .

Jakie jest Twoje ulubione miejsce na czytanie w wakacje?

Piwnica... A z miejsc obdarzonych naturalnym światłem na pewno altanka w ogrodzie moich rodziców.

Poleć mi jedną książkę do przeczytania na wakacje.

Specjalnie wakacyjnej nie czytałam, ale jeśli ktoś jeszcze nie czytał, to polecam Cień Wiatru Carlosa Ruiza Zafona.

Jaka jest Twoja najnowsza lektura? Co zaczęłaś czytać?

Lepiej byłoby zapytać, czego nie zaczęłam... Obecnie jednak najbardziej męczę drugą część Mojry Loevenbrucka i zbiór opowiadań Czarnoksiężnicy...

Ponieważ jest tak gorąco, to pozwolę sobie przerwać łańcuszek, mając nadzieję, że nie grozi mi z tego powodu trąd ani oślepienie...

sobota, 03 lipca 2010

Lepiej być władcą w piekle, niż sługą w niebiosach.

John Milton, Raj utracony, 1674.

czwartek, 24 czerwca 2010

Zło człowieka jest formą jego indywidualnej wolności.

Georges Bataille, Literatura a zło, tłum. M. Wodzyńska-Walicka, Kraków 1992.

czwartek, 17 czerwca 2010

okładkaZbiór cytatów z książek Terry’ego Pratchetta to z pewnością idealny prezent dla każdego fana tego pisarza, chociaż pozycja ta nadaje się głównie po to, by wyeksponować ją na półce swojej biblioteki. Wspaniała okładka, czerwona tasiemka, dobrej jakości papier i ładny układ graficzny to wszystko, co Humor i mądrość Świata Dysku ma do zaoferowania i niejeden wielbiciel humorystycznej literatury Brytyjczyka może się poczuć zawiedziony. Nie jest to bowiem The Best of Pratchett, a jedynie kolejny haczyk reklamowy na fanów autora.

Już po przeczytaniu wstępu można stwierdzić, że wydawca nas wykiwał – wyboru dokonał  niejaki Stephen Briggs, sam wierny czytelnik Pratchetta, zaangażowany w promocję jego powieści i produkcję wielu gadżetów, między innymi książek takich jak recenzowana.  Dowiadujemy się jednak o tym dopiero na stronie ósmej, gdyż wydawca nie wysilił się o tym poinformować w tytule. Angielskie wydawnictwo miało chociaż tyle przyzwoitości, żeby nie nęcić czytelników nazwiskiem pisarza na okładce, pewne, że fani i tak rzucą się do księgarni.

Nasuwa się spostrzeżenie, że wybór to subiektywny, jednak w trakcie przeglądania tego zbioru można odnieść wrażenie, że selekcja przeprowadzana była na zasadzie zabawy „na co wypadnie, na to bęc”. W dodatku ciężko trafić w gusta wszystkich czytelników i najlepiej bawić się czytaniem Humoru i mądrości… będą najwierniejsi z nich, którym nie przeszkadza, że większość z prezentowanych tu fragmentów wcale nie śmieszy, a tym bardziej nie zawiera w sobie żadnych „mądrości”.

Książka podzielona została na rozdziały odnoszące się do powieści Terry’ego Pratchetta. Znajdziemy tutaj cytaty ze wszystkich dotąd wydanych tomów Świata Dysku. Są krótkie zdania oraz całe akapity, tyle że większość z nich nie jest niczym więcej jak pustymi słowami pozbawionymi szerszego kontekstu i nawet wstęp na początku każdego rozdziału, omawiający w skrócie fabułę kolejnej książki, nie pomaga w pochwyceniu dowcipu. Co więcej, wytłuszczonym drukiem zostały zdania już zupełnie nieśmieszne, jak:

…człowiek, którego umiejętność poszukiwania wody ograniczała się do sprawdzenia, czy ma zmoczone stopy…

albo

Sacharissa o winach wiedziała akurat tak dużo, by zdawać sobie sprawę, że Chateau Maison to wino bardzo popularne.

Boki zrywać. Znajdą się oczywiście perełki, zabawne, wyśmiewające ludzkie wady i skłaniające do refleksji:

Elfy są piękne. Mają styl. Urodę. Grację. Tylko to się liczy. Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie.

– Pije, tylko kiedy jest w depresji – wyjaśnił Marchewa. – A dlaczego wpada w depresję? – Czasami dlatego, że nie mógł się napić.

To jednak zbyt mało, żeby cieszyć się lekturą wybranych przez Stephena Briggsa cytatów.

poniedziałek, 14 czerwca 2010

W tym miesiącu trochę później niż zwykle zapowiedzi książkowe na czerwiec. W kinach nic ciekawego dla siebie nie znalazłam, i dobrze, bo może zdążę nadrobić zaległości z poprzednich miesięcy...

okładkaTytuł: Nowy wspaniały świat
Autor: Aldous Huxley
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2 czerwiec 2010

„Nowy wspaniały świat” to jedna z najsłynniejszych antyutopii w literaturze XX wieku. Przedstawiona w powieści Huxleya wizja przyszłego społeczeństwa, które osiągnęło stan całkowitego zorganizowania i zrealizowało ideał powszechnej szczęśliwości, jest wizją przerażającą. W roku 2541 (czyli w 632 roku nowej „ery Forda”) obywatele Republiki świata powstają w rezultacie sztucznego zapłodnienia i klonowania. Od niemowlęcia poddawani są wszechstronnemu psychologicznemu i biologicznemu warunkowaniu – po to, by w wieku dojrzałym stać się cząstkami kastowej społeczności, złożonej z pozbawionych wyższych uczuć ludzkich automatów. Czy ten „wspaniały świat”, w którym dominuje seks, prymitywne rozrywki, narkotyk soma, jest tylko zrodzoną w wyobraźni pisarza fantasmagorią?…

Właściwie nie można nazwać tego zapowiedzią, bo książka już w sprzedaży, ale nie widzę sensu robić oddzielnego wpisu. Dawno już nie czytałam nic w tym klimacie i chętnie sięgnę po tę książkę.

okładkaTytuł: Czary i czarty polskie oraz wypisy czarnoksięskie i czarna msza
Autor: Julian Tuwim
Wydawnictwo: Iskry
Data wydania: 15 czerwiec 2010

„Czary i czarty polskie” są dziełem bibliofila, zamiłowanego w poznawaniu dziejów kultury, a jej kuriozów i osobliwości specjalnie. Z dość obszernej literatury dzieł dotyczących czarów powypisywał autor miejsca najciekawsze – i napisał przedmowę, ilustrującą dzieje czarownic i zabobonu w Polsce, same zaś „Wypisy czarnoksięskie” są próbą antologii polskiej literatury magicznej i zawierają przedruki z dzieł arcyrzadkich, stanowiących najczęściej białe kruki, a przez to szerszemu ogółowi bądź wcale, bądź bliżej nie znanych. Książka jest zbiorem faktów i obrazów z historii czarnoksięstwa w Polsce.

Pomyślelibyście, że autor Lokomotywy interesował się czarnoksięskimi praktykami? Tę książkę mieć muszę.

okładkaTytuł: Zatrute ciasteczko
Autor: Alan Bradley
Wydawnictwo: Vesper
Data wydania: 15 czerwiec 2010

Jest początek lata w sennej angielskiej wiosce Bishop’s Lacey. W wielkim domu Buckshaw ambitna młoda odkrywczyni Flawia de Luce przeprowadza eksperymenty chemiczne w laboratorium odziedziczonym po ekscentrycznym wuju. Pracuje nad truciznami. Pewnego ranka na grządce z ogórkami odkrywa trupa. Zostawia probówki i palniki Bunsena, postanawia rozwiązać osobiście kryminalną zagadkę, ku utrapieniu miejscowej policji. Ale czyż można ją winić? Czy jedenastoletnie cudowne dziecko ma inny wybór? Tym bardziej, że zostawione jest samo sobie i zmaga się z jawną wrogością sióstr i obojętnością owdowiałego ojca, którego całym światem jest kolekcja znaczków.
Nagradzana i chwalona przez krytykę powieść kryminalna Alana Bradleya przeznaczona jest zarówno dla młodzieży, jak i dorosłych, którzy będą oczarowani nieustraszoną, zabawną i nieprzejednaną następczynią Miss Marple. Napisana stylowo książka roi się od nagłych zwrotów akcji i wystudiowanych detali. Czyta się ją jednym tchem. Spróbujcie ugryźć to ciasteczko…

Zaintrygowała mnie okładka i główna bohaterka. Może być zabawnie.

okładkaTytuł: Martwy dla świata
Autor: Charlaine Harris
Wydawnictwo: MAG
Data wydania: 16 czerwiec 2010

Sookie ratuje półnagiego wampira z amnezją, nie wie jednak, że trafi w sam środek wojny, którą toczą między sobą czarownice, wilkołaki i wampiry!
Sookie Stackhouse pracuje jako kelnerka w małomiasteczkowym pubie w Luizjanie. Jest ładna i dobrze wykonuje swoją pracę. Niestety, nierzadko bywa samotna i ma niewielu przyjaciół, ponieważ nie każdemu podoba się jej dar – dar telepatii. Zresztą, Sookie również niechętnie spotyka się ze zwykłymi mężczyznami, którym potrafi czytać w myślach. Woli towarzystwo wampirów, do umysłów których nie jest w stanie zajrzeć.
Może właśnie z tego względu zabiera do domu półnagiego Erica… Eric nie pamięta zdarzeń z przeszłości i nie wie, kim jest, lecz Sookie go zna, tyle że… Kiedyś był potężnym, przerażającym luizjańskim szeryfem,a teraz – gdy cierpi na amnezję – zmienia się w słodkiego, wrażliwego, bezradnego przystojniaka, któremu dziewczyna nie potrafi odmówić pomocy ani… swoich wdzięków.
W trakcie prywatnego śledztwa Sookie odkrywa, że czarownica, która pozbawiła Erica pamięci, nastaje także na jego życie. Konflikt narasta, a stąd już prosta droga do potyczki, w której wampiry i wilkołaki zjednoczą się przeciwko groźnym czarownicom.

Kolejny tom opowieści o Sookie Stackhouse, ale po przeczytaniu blurba zdaje mi się, że mi się nie spodoba...

okładkaTytuł: Dobranoc, panie Holmes
Autor: Carole Nelson Douglas
Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: 25 czerwiec 2010

Irene Adler, jedyna kobieta, która przechytrzyła Sherlocka Holmesa, doczekała się opowieści o swoich niezwykłych przygodach. To śpiewaczka operowa i detektyw w jednej osobie, nad wyraz piękna i przenikliwa, elegancka, odrzucająca towarzyskie konwenanse. W Londynie prowadzi dochodzenia dla takich sław jak jubiler Tiffany czy pisarz Oscar Wilde. W Pradze, do której przyjeżdża z Warszawy, wyjaśnia tajemniczą śmierć czeskiego króla. Choć powtarza, że muzyka jest dla niej całym życiem, nie potrafi się oprzeć coraz to nowym fascynującym zagadkom, a zwłaszcza pokusie odnalezienia zaginionego brylantowego pasa królowej Marii Antoniny. Tymczasem niebezpieczeństwo nadejdzie z najmniej spodziewanej strony…

Pierwszy tom cyklu kryminalne z Irene Adler w roli głównej. Ponieważ bardzo podobała mi się jej postać filmowa (o czym napiszę wkrótce), na pewno przyjrzę się bliżej tej książce.

okładkaTytuł: Badyl na katowski wór
Autor: Alan Bradley
Wydawnictwo: Vesper
Data wydania: 29 czerwiec 2010

Czy mordercze lato w bukolicznym Bishop’s Lacey dobiegło końca? Kogóż to pochowano na wiejskim cmentarzu przy kościółku św. Tankreda? Czy Flawia zmartwychwstała?
Wydarzył się cud! Do Bishop’s Lacey zjechało rozklekotanym austinem „Zaczarowane królestwo” samego Ruperta Porsona! Tego Ruperta Porsona, który wraz z Wiewiórką Snoddym występuje w telewizji. Jaka szkoda, że Flawia nie ma telewizora…
Ma za to do rozwiązania dwie zagadki kryminalne. Jedną z przeszłości, najboleśniejszą, gdyż zginęło dziecko – Robin Ingleby – rówieśnik Flawii, i drugą, najtragiczniejszą, która wydarzyła się na oczach całej wioski. Ma również siostry, Ofelię i Dafne, które należałoby, jak twierdzi ciocia Felicity, „batożyć jak wszystkie dzieci, jeśli nie mają zamiaru wstąpić do palestry lub zająć się polityką, gdyż w takim wypadku należałoby je dodatkowo utopić”. Albo otruć czekoladkami z siarkowodorem. Flawia znów ma pełne ręce roboty!

okładkaTytuł: W poszukiwaniu Jake'a i inne opowiadania
Autor: China Mieville
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: czerwiec 2010

Odwiedźmy Londyn, w którym grasują nieziemskie istoty, całkowicie obce, a zarazem przerażająco znajome. W mikropowieści Chiny Miéville’a „Lustra” poznajemy motywy pchające najeźdźców do straszliwej zemsty. Kilka opowiadań pojawia się w tym zbiorze po raz pierwszy. Akcja jednego z nich rozgrywa się Nowym Crobuzon, podobnie jak seria znanych powieści, rozpoczynająca się „Dworcem Perdido”. Inne ma postać komiksu, narysowanego przez znanego rysownika Liama Sharpa. Zbiór dowodzi nadzwyczajnej potęgi wyobraźni Chiny Miéville’a.

Chociaż moje pierwsze spotkanie z brytyjskim autorem nie wypadło najlepiej, to jego opowiadania chętnie przeczytam. Przede wszystkim dlatego, że są krótsze, więc powinny zawierać wszystko to, co w Mievillu cenię.

 

wtorek, 08 czerwca 2010

posterBardzo czekałam na ten film. Uwielbiam grę, o czym może kiedyś napiszę w oddzielnym wpisie, więc spodziewałam się po jej ekranizacji tego, czego spodziewa się każdy fan – dobrej zabawy. Rzeczywiście, była dobra, jednak bawili się na niej wyłącznie twórcy i małe dzieci.

Najmilej zaskoczył mnie odtwórca tytułowej roli, Jake Gyllenhaal, do którego od początku byłam nastawiona sceptycznie. Wydawał mi się zbyt… chłopięcy do tej postaci. Nadal uważam, że nie jest idealnym Dastanem, jednak nie oceniam go już tak surowo. Postarali się o to specjaliści od kostiumów i charakteryzacji (wygląd księcia wzorowany jest na bohaterze Warrior Within, nie na Sands of Time, co wypada na korzyść obrazu), a także sam aktor, który intensywnie trenował do roli na kilka miesięcy przed rozpoczęciem zdjęć. Tę zwinność, tak charakterystyczną w grze, widać także w filmie, chociaż efekty są dużo mniej spektakularne. Gyllenhaal dał Dastanowi naturalną bezpretensjonalność, łobuzerskość, o ile mogę się tak wyrazić. Tylko trochę przesadził - nie potrafił pogodzić humoru z dramatycznością postaci, co spowodowało, że nie czuło się jego cierpienia. Podobała mi się również współpraca Dastana z Taminą (w tej roli urocza Gemma Arterton), a raczej ich antypatia i wzajemnie czynione złośliwości. Twórcom widocznie zależało na damskiej części widowni, gdyż więcej tutaj tych przepychanek niż akcji, co osobiście mam im za złe, także Dastan biega częściej pół nagi niż Tamina, czego nie mam za złe. Gemma, chociaż kompletnie nie pasuje urodą do Farah, doskonale poradziła sobie z rolą godnej, wyniosłej, ale też odważnej i niemożliwie irytującej księżniczki, zupełnie jak jej pierwowzór z gry. Niezawodny jak zwykle Ben Kingsley, zaufany brat króla i czarny charakter, nie wychodził poza swoją funkcję i niczym ciekawym się nie wyróżniał. Pozostałych aktorów, między innymi Alfreda Molinę jako szejka Amara wykazującego lekko niepokojącą miłość do strusich wyścigów, ledwie się zauważa.

Niestety scenarzyści i reżyser nie zmusili aktorów do wysiłku w pogłębienie psychologii postaci, która większa jest w grze niż w tym obrazie. Twórcy postanowili zrobić ze swojego dzieła komedię przygodową, ale im nie wyszło. Mało scen walk, na których przecież gra tyle zyskuje, wymuszony i ograny humor sytuacyjny, a także łopatologicznie potraktowany morał sprawiał, posterże film nudzi i jego oglądanie nie sprawia większej przyjemności. To puszczanie oka do widza niezmiernie mnie irytowało – bardzo lubię i cenię grę z konwencji, ale w tym przypadku wypadło to żałośnie; czułam, że twórcy obrażają moją inteligencję marnymi gagami. Obraz nie trzyma w napięciu, widz doskonale orientuje się w tym, kto jest zły, a kto lepszy, nie mówiąc już o tym, że od początku wie, jakie będzie jego zakończenie. Widać też, z dużą szkodą dla filmu, że został on dostosowany do oglądania przez młodszych widzów – ta plastikowa oprawa przypominała mi nieudanego Wolverine’a.

Film różni się od gry wieloma pobocznymi wątkami, co oczywiście nie byłoby złe, gdyby nie fakt, że komputerowa wersja jest znacznie bardziej urozmaicona, zarówno w kwestii przygodowej, jak i przedstawienia bohaterów. W historię oryginalnego księcia dużo łatwiej uwierzyć niż w bajkę (specjalnie i z całą złośliwością używam tego słowa) pokazaną na ekranie kinowym.

Także efekty specjalne nie imponują. Są dobre, dopracowane, sceny walk urealniono, a wyczyny księcia nie różnią się wiele od popisów choćby słynnych Yamakasi czy też ich żywych odpowiedników, czyli traceur, ale wydają się jedynie marnym odwzorowaniem gry. Zachwycają natomiast przepiękne zdjęcia średniowiecznych miast Persji, oczywiście uzyskane za pomocą techniki komputerowej, ale zapierające dech w piersi. W oprawie wizualnej ładnie wkomponowuje się muzyka autorstwa Harry’ego Gregsona-Williamsa, bazująca na tej komputerowej.

Film sprzedał się całkiem nieźle, zapewne powstanie kontynuacja, na którą być może się wybiorę, o ile nie będzie takim love story, a twórcy skupią się na akcji i postaci Dastana i, wybaczcie, dzieci, że to piszę, będzie miał wyższą kategorię wiekową.

niedziela, 06 czerwca 2010

okładkaKolor magii to pierwszy tom cyklu ze świata Dysku, który liczy sobie obecnie ponad czterdzieści części. Zdecydowanie nie jest to najlepszy debiut, dawką humoru nie dorównuje późniejszym pozycjom w dorobku Terry’ego Pratchetta. Znajdziemy tutaj oczywiście wszystko to, co charakterystyczne dla powieści autora – opisy płaskiego świata trzymanego przez słonie stojące na wielkim żółwiu, absurdalny humor i dywagacje na temat współczesności, a także wyśmiewanie konwencji fantasy – nie jest to jednak tak zabawne, jak choćby Kosiarz.

Głównym bohaterem książki jest Rincewind, wykazujący niezwykłą wolę przetrwania mag, którego tak właściwie nie można nazwać magiem, ponieważ nie zna on żadnych zaklęć oprócz jednego z ośmiu największych czarów świata (wszystko przez nadmierną ciekawość i księgę magii Octavo). Ma on za to wybitną zdolność do nauki języków, przez co wpakował się w niezłe tarapaty, gdy przypadkiem spotkał Dwukwiata, turystę z Kontynentu Przeciwwagi, wykazującego się z kolei niezwykłą chęcią zobaczenia najniebezpieczniejszych atrakcji, o jakich słyszał jedynie w baśniach. Szantażowany przez patrycjusza Ankh-Morpork Rincewind musi zaopiekować się beztroskim człowieczkiem, co prowadzi ich obu w kolejne kłopoty. Z tą różnicą, że jeden panicznie lęka się o własne życie i usiłuje za wszelką cenę się z nich wydostać, a drugi brnie w nie z uporem maniaka i uśmiechem najszczęśliwszego człowieka na świecie…

Bohaterowie przemierzają więc kolejne mile, zachwycony wszystkim Dwukwiat spełnia swoje marzenia – poznaje wielkiego bohatera, Hruna Barbarzyńcę, odkrywa tajemnicze skarby w przeklętej świątyni Bel-Shamharotha, spotyka driady, razem z magiem trafia również do Zmokbergu, królestwa smoków, by ostatecznie wylądować na Krawędzi świata… Przez cały ten czas Rincewind z heroicznym wysiłkiem wymyka się spod kosy Śmierci, którego te działania wielce irytują. Mag musi też uważać na Bagaż Dwukwiata, wielki niebezpieczny kufer zrobiony z myślącej gruszy, który podąża za swym panem dokądkolwiek ten się uda.

Mimo że jest to pierwsza część cyklu i dowiadujemy się w niej całkiem sporo o Dysku oraz obyczajowości jego mieszkańców, to większość informacji powtarzanych jest w kolejnych tomach, dużo bardziej sensownie. Informacje o przedstawionym w Kolorze magii świecie są chaotyczne i trudno się tak naprawdę zorientować, o co chodzi w dygresjach pisarza. Podobnie niejednokrotnie spotkamy się jeszcze z tytułowym kolorem magii – oktaryną, ósmym kolorem tęczy, widocznym jedynie dla istot obdarzonych magicznymi mocami, czyli przez czarodziejów i… koty.

Widać, że autor doskonale zna konwencję literatury fantasy i stara się wpleść jak najwięcej znanych motywów, by je ośmieszyć. Niestety z marnym skutkiem, dowcip jest tu bowiem wymuszony, a gra z konwencją mało błyskotliwa. Ponadto nie ma tutaj tak lubianych przeze mnie drwin ze współczesności – szydzenie z kultury zwiedzania przez Europejczyków to niewiele w porównaniu z obnażaniem problemów i tematów tabu w następnych książkach Pratchetta. Być może na początku lat 80. (w Wielkiej Brytanii Kolor magii ukazał się w 1983 roku) powieść była świeżym powiewem, dzisiaj jest już zaledwie zefirkiem. W lekturze przeszkadzać może również słaba strona redakcyjna, dużo literówek i błędów interpunkcyjnych. Tym, którzy do tej pory nie zapoznali się ze Światem Dysku, odradzam sięgnięcie po Kolor magii. O wiele lepiej zaopatrzyć się w późniejsze tomy cyklu, w których dowcip Pratchetta się wyostrzył i stał się naturalną, nieodłączną częścią powieści, tym bardziej, że nie są to już tylko książki parodiujące fantasy. Pozycja obowiązkowa tylko dla zagorzałych fanów pisarza.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 31
| < Wrzesień 2010 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Zakładki:
Blogi czytam
E-mail
Linki - fantastyka
Linki - książki
Lista zakupów - fantastyka
Lista zakupów - historia
Lista zakupów - legendy anglosaskie
Lista zakupów - literatura piękna
Lista zakupów - militaria
Najgorsze książki roku pierwszego
Najlepsze książki roku pierwszego
Tagi
statystyka Gazetaliteracka.pl
Skopiuj CSS