|
Blog > Komentarze do wpisu
Razem będziemy żyć wiecznie - "Źródło" Darren Aronofsky
Jakiś czas temu spotkałam się z opisami Źródła na filmwebie, według których film opowiada trzy historie, których bohaterami są te same osoby. Nic bardziej mylnego. Ci, którzy tak pisali, po prostu nie oglądali lub nie zrozumieli obrazu. Źródło opowiada bowiem jedną historię, dwojga kochających się ludzi: Izzi (Rachel Weisz) i Tommy'ego Creo (Hugh Jackman). Umierająca kobieta usiłuje powiedzieć swojemu mężowi neurologowi, że chciałaby ostatnie chwile spędzić tylko z nim, on natomiast nie poświęca jej czasu, gdyż pragnie odnaleźć lekarstwo na jej odmianę raka. Dwie pozostałe "historie" dzieją się w wyobraźni Izzi, w jej powieści zatytułowanej Źródło i związane są ściśle z nią i jej ukochanym mężem. Źródło to najpiękniejszy film o śmierci, jaki widziałam. Niezwykle plastyczny, metaforyczny, a jednocześnie prawdziwy. Film pokazuje, co jest naprawdę ważne w życiu w prosty, ale niebanalny sposób. Pokazuje, że liczy się wiara, a nie religia (takie same motywy znajdziemy w chrześcijaństwie i religii Majów np) i że każdy tworzy swój własny mit, własną legendę. Przeplatające się ze sobą historie - prawdziwa i wyobrażone - układają się w całość, logiczną i zrozumiałą. Zdjęcia zrobione są mistrzowsko, co ciekawe, nie zostały zrobione przy użyciu grafiki komputerowej! Ujęcia kosmosu powstały bowiem na podstawie mikrofotografii reakcji chemicznych! Obraz uzupełnia muzyka niezrównanego Clinta Mansella - sprawiła, że unosiłam się w powietrzu, ponad wszystko co znane i odnajdywałam niezwykły spokój; zupełnie inaczej niż muzyka z Reqiuem dla snu, tamta jest psychodeliczna, sprawia, że rozpadam się na kawałki. Aronofsky to według mnie geniusz, który o codziennych problemach i zwykłym życiu potrafi mówić w niezwykle poetycki sposób. Również gra aktorska zachwyca - Rachel Weisz to przepiękna kobieta o niesamowitej łagodnej kobiecości; Hugh Jackman pokazał, że potrafi być nie tylko mściwym mięśniakiem ze sztyletami w rękach, ale też wrażliwym na ból, nie mogącym sobie poradzić ze śmiercią żony człowiekiem. A dla tych wszystkich, którzy kręcą nosami na wizję Aronofsky'ego drobna uwaga: Źródła się nie ogląda, je się odczuwa! wtorek, 23 grudnia 2008, eruana
|
|